Gru 31 2011

“Muzykoterapia – wszystko i nic” – Ludwika Konieczna-Nowak

 
Zacznijmy od początku: czym jest muzykoterapia? Otóż „Pod terminem muzykoterapia rozumieć można tak praktyczną działalność, jak też i wiedzę i naukę o niej, zajmującą się teorią muzykoterapii, w tym badaniem praw rządzących kształtowaniem się wzajemnych stosunków pomiędzy człowiekiem a muzyką” – pisze Tadeusz Natanson (1979, s. 51). „Jako dyscyplina [muzykoterapia] jest zorganizowaną wiedzą, złożoną z praktyki, teorii i badań dotyczących terapeutycznych zastosowań muzyki. Jako profesja określa zorganizowaną grupę ludzi używających tej wiedzy w swoim zawodzie (…).” – stwierdza Kenneth Bruscia (1998, s. 14).
Tyle klasycy, pionierzy i wybitne postaci światowej muzykoterapii. Dostrzegają wieloznaczność terminu i wielowątkowość kryjącego się pod nim zagadnienia. Bruscia (1998) dodaje, że ma w sobie element artystyczny i naukowy, jest fuzją terapii i muzyki, zależną od kontekstu indywidualnego i różnic kulturowych. Wciąż pozostaje w dynamicznym procesie stawania się i wytyczania granic.
Kim w takim razie jest muzykoterapeuta? Jakimi umiejętnościami dysponuje? Czy jest artystą, naukowcem czy terapeutą? Czy może być wszystkim na raz?
Muzykoterapeuci w swoim życiu zawodowym spotykać się mogą z bardzo różnymi odbiorcami ich działań: od kobiet w ciąży, poprzez niemowlęta, dzieci niepełnosprawne intelektualnie, niedostosowane społecznie, młodzież będącą na bakier z prawem, osoby uzależnione, z problemami kardiologicznymi, nowotworem, neurologiczną dysfunkcją, chorobą psychiczną, po walczących z demencją ludzi starszych itd. Pracują (muzykoterapeuci) w szpitalach, szkołach, domach dziecka, domach pomocy społecznej i spokojnej starości, świetlicach środowiskowych, poprawczakach, więzieniach, rozmaitych ośrodkach, fundacjach, prowadzą praktykę prywatną.
Nie jest niczym szczególnym, że osoba będąca muzykoterapeutą pracuje równolegle z dziećmi z niedostosowanymi społecznie, na oddziale psychiatrycznym i w szkole specjalnej. Czy w tej sytuacji musi być specjalistą z zakresu resocjalizacji, psychiatrii i pedagogiki?
Zazwyczaj korzysta z kilki instrumentów, standardowo – z łatwo przenośnych: gitary i instrumentu klawiszowego oraz drobnej perkusji. Dobiera muzykę do działań opartych na słuchaniu. Wraz z klientami komponuje utwory i piosenki. Czy powinna być zatem wirtuozem wspomnianego instrumentarium, znawcą literatury muzycznej, zarówno tej klasycznej jak i rozrywkowej, zarówno w wymiarze historycznym jak i bieżącym oraz kompozytorem? I jeszcze literatem?
Czy połączenie pełnej wiedzy ze wspomnianych dyscyplin naukowych z wysokim poziomem artystycznym w ich tak wielowymiarowym obliczu jest możliwe? Nie. Czy powierzchowna ich znajomość wystarczy dla kompetentnego profesjonalisty? Tu odpowiedź nie jest już tak prosta.
Artysta muzyk, słysząc improwizacje muzykoterapeuty z niepełnosprawnym dzieckiem uśmiecha się z wyższością i lekkim zażenowaniem – toż to nie muzyka. Ten hałas ma kogoś leczyć? Psycholog, lekarz czy pedagog bez trudu obnaży braki muzykoterapeuty w zakresie specjalistycznej wiedzy – czy ktoś, kto ma zaledwie podstawowe pojęcie o psychologii i psychoterapii powinien pracować z osobami z problemami psychicznej natury?
Muzykoterapeuta spotyka się z uzależnioną od heroiny nastoletnią prostytutką. Rozmawia z nią, brzdąka na gitarze najprostsze cztery akordy, po pół godzinie razem śpiewają rozdzierającą, stworzoną wspólnie piosenkę o tęsknotach i lękach dziewczyny. Kompozytor na jej widok ma ochotę uciec. Psycholog rozkłada ręce, gdy ta wymownym gestem środkowego palca daje mu do zrozumienia, co myśli o rozmowach.
Muzyk, z powątpiewaniem słuchający improwizującej grupy niepełnosprawnych intelektualnie, poproszony o jej prowadzenie nie ma pojęcia, jak zacząć. Wirtuoz pianista posadzony przy fortepianie z autystycznym dzieckiem jest zupełnie zagubiony. Muzykoterapeuta może sprawić, że grupa niepełnosprawnych po chwili ma już wspólny puls, a dziecko, pozornie bez kontaktu, powtarza proste struktury rytmiczne i pierwszy raz spogląda komuś w oczy. Lekarzowi pęka serce, gdy patrzy jak maluch, któremu podał już odpowiednie leki płacze, bojąc się nocy w szpitalu. Muzykoterapeuta przychodzi i nuci kołysankę. Dziesięciolatek po traumatycznych przeżyciach odrzucenia, swoją wokalną improwizację, wykonaną wspólnie z muzykoterapeutą, podsumowuje: to był mój wiersz dla przyjaciela, który odszedł. Jest spokojny i dumny z siebie. Muzyk, słuchający pod drzwiami, rozważał zatkanie uszu. Pedagog nie rozumiał, jak dziwaczna wokaliza może przynieść terapeutyczny efekt? Po wysłuchaniu komentarza dziecka oboje są zaskoczeni.
Specjaliści innych dyscyplin, naukowych i artystycznych, bez trudu odnajdą braki w wykształceniu muzykoterapeutów. Nie powinni jednak zamykać oczu na to, co w ich umiejętnościach jest unikalne i co – zwyczajnie – jest wartością.
Czy jednak świadomość odrębności oznacza brak konieczności ciągłego wzbogacania wiedzy? Oczywiście, nie. Obowiązkiem muzykoterapeuty, w praktyce stykającego się z zaburzeniem, chorobą, problemem, jest możliwe dobre rozpoznanie kwestii. Powinien także stale doskonalić swoje muzyczne umiejętności. Ważne też, by umiał odnaleźć się w roli członka zespołu terapeutycznego. W każdym niemal miejscu pracy są przecież inni, lekarze, psycholodzy, pedagodzy, inni terapeuci, z którymi kontakt pomoże w określeniu kierunku działania. Nie jest wstydem zadawanie pytań czy proszenie o radę, działanie w ciemno – owszem.
Muzykoterapia jest interdyscyplinarna, pomostowa. Nie sposób przyswoić kompletnej wiedzy ze wszystkich „brzegów”, które łączy. Jej wartość i wyjątkowość polega na byciu „mostem” właśnie. Na tym moście, w jednej roli, tkwi dążący do wszechstronności artysta i terapeuta, czasem też interdyscyplinarny naukowiec. A może to tylko (?) zwykły, kompetentny, otwarty na wiedzę, sztukę i człowieka w potrzebie, po prostu – muzykoterapeuta.
Piśmiennictwo:
Bruscia, K. (1998). Defining music therapy. Gilsum: Barcelona Publishers.
Natanson, T. (1979). Wstęp do nauki o muzykoterapii, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
Ludwika Konieczna – muzykoterapeutka, pracuje w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym z dziećmi i młodzieżą z zaburzeniami emocji i zachowania.
Absolwentka Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (teoria muzyki). Ukończyła studia podyplomowe w zakresie muzykoterapii we wrocławskiej Akademii Muzycznej. Naukę w tej specjalności kontynuowała w School of Music, University of Louisville (USA). Posiada certyfikat Neurologic Music Therapist. Jest asystentem w Akademii Muzycznej w Katowicach.

Permalink do tego artykułu: http://arteterapia.pl/muzykoterapia-wszystko-i-nic/

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Wpisz prawidłową odpowiedź: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Przeczytaj inne:
Dyskusje arteterapeutów na LinkedIn
Odeszła Helen Lindquist Bonny…

ENGLISH WEBSITE
Zamknij